|
Blanusia - seniorka, która znalazła szczęście |
|
|
|
|
Redaktor: Agnieszka Kamińska - Włodarczyk
|
|
12.06.2008. |

| Pewnego dnia usłyszałam od koleżanki, schroniskowej wolontariuszki , o kotce, która sobie nie radzi. Do schroniska trafiła po wypadku. Miała połamaną miednicę i szczękę, nie była w stanie przyjmować pokarmu. W schronisku nie było komu dopilnować, żeby koteczka dostawała miękkie jedzenie. Dlatego, mimo, że miski były napełniane, powoli konała z głodu. Nie było też pieniędzy na leczenie. Zapadła decyzja o eutanazji. |
|
Blanka w schronisku | Tymczasem kotka wtulała się w każdego człowieka, który zatrzymał się przy niej na chwilę. Weszła na plecy mężczyźnie, który przyszedł do schroniska adoptować psa... Pragnęła żyć, chciała mieć dom. Moja decyzja, choć trudna... (właśnie straciłam pracę) podjęta została szybko. Zabieram ją stamtąd!! | Gdy po nią pojechałam, leżała w dołku na piasku przed bramą schroniska, wygrzewając swoje chude, schorowane ciałko w ostatnich promieniach październikowego słońca. Wzięłam ją na rece ... Wtuliła się tak, jakby chciała nie odczepić się ode mnie już nigdy. Zaczęło się leczenie kotki. Wtedy była nędzną, wychudzoną kupką dość śmierdzącego futerka. Okazało się, że potrzebowała przede wszystkim ciepłego kąta, miękkiego jedzenia oraz kilku zabiegów... Najpierw odpchlenie, potem odrobaczenie. Leczenia wymagał stan zapalny ucha. Trzeba było usunąć kamień nazębny. Od tamtej pory jada nawet suchą karmę. |  |  Blanka bardzo potrzebuje miłości i akceptacji | Wkrótce z chudzinki przemieniła się w mięciutką przytulankę. Codziennie przychodzi na ręce i wtula się we mnie tak mocno, jak wtedy - pierwszy raz w schronisku. Dziś już wie, że kocham ją nad życie. Każdego dnia staram się wynagrodzić jej całe zło, którego zaznała w życiu. Jednak ona daje mi znacznie więcej. Daje mi swoją bezgraniczną miłość, mruczanki na dobranoc i najmocnijesze "baranki" jakich w życiu doświadczyłam. Daje mi dowody swojego wielkiego zaufania, cierpliwie znosząc czesanie i zjadając pastę na odkłaczanie. Wypadek i schroniskowe przejścia sprawiły, że na zawsze pozostanie kotem szczególnej troski. Często łapie infekcje. |
Jak wiele śnieżnobiałych kotów, Blanusia nie słyszy. Weterynarze nie są w stanie ocenić jej wieku z uwagi na fatalny stan ząbków (wiek kota ocenia się przede wszystkim po stanie uzębienia, lecz u kotów po przejściach, wypadkach i chorobach przyzębia może to być trudne). Ma jednak minimum 10 - 12 lat. To dla kota całkiem słuszny wiek, ale przed nami jeszcze wiele szczęsliwych wiosen, niejeden spacer w ogrodzie i mnóstwo denerwujących ptaków, które trzeba ofukać ;)
Strach pomyśleć, że gdybym się o niej nie dowiedziała, Blanka nie miałaby szansy przekonać się, że poza bólem, zimnem i strachem istnieją na świecie jeszcze ciepło i miłość... Śmierć była naprawdę blisko. Zdążyłam w ostatniej chwili. I zawsze już będę wdzięczna losowi, że mogłam stworzyć dom Blance - Śnieżnobiałej Księżniczce.
Wiele kotów nie dostanie takiej szansy. Szczególnie okrutny jest los kotów starych, chorych, kalekich. Odchodzą cierpiąc w ciszy, częto przez nikogo niezauważone. A potrzebują odrobiny ludzkiego serca, by móc poznać czym jest szczęśliwe życie.
Jesli ktoś ma obawy przed adopcją kota ze schroniska... Proszę mi je przesłać na adres e- mail. Jesli tylko będę mogła pomóc je rozwiać - z chęcią to uczynię.
| 
|
Powrót do góry
|
|
Zmieniony ( 24.02.2010. )
|