Decyzja podjęta, dziecko tak prosi o psa, kotka, królika, szczurka, świnkę wietnamską... Idziemy do sklepu zoologicznego /NIE! Dlaczego lepiej nie kupować zwierząt w sklepie - przeczytaj tu / lub do schroniska /TAK!/ Powszechnie wiadomo,że dziecko lepiej „chowa się,”staje się wrażliwsze, jeśli ma zwierzaczka pod opieką. W dodatku nie ma rodzeństwa, więc zwierzaczek zastąpi troszkę brata lub siostrę. Może też dzieciak nie będzie tyle siedział przy komputerze? Spacery z psem to samo zdrowie, nam nie chce się wychodzić tak często z domu, poza tym praca...itd. Znamy to? Oczywiście. Wszystko to prawda. Ale... no właśnie, jest parę „ale.” Po pierwsze, musimy sobie uświadomić,że bierzemy psa czy kota z pełną odpowiedzialnością. To my, dorośli będziemy ponosić koszty jego utrzymania. Dziecko pójdzie do sklepu i kupi jedzenie, ale pieniądze dajemy my. Każdy zwierzak musi czasem odwiedzić weterynarza. To też będzie nasz obowiązek. Kilkunastokilogramowego chorego psa, czy małego nawet kota, ale w transporterku dziecko samo nie zaniesie. Dziecko nie jest też partnerem w rozmowie z weterynarzem, a już nie wyobrażam sobie, aby miało ono podawać leki. Jeśli zdecydujemy się na dużego psa, nie puścimy dziecka samego z nim, bo to niebezpieczne. Wzięliśmy to pod uwagę? W porządku. To teraz musimy przygotować dziecko. Nie może to być kaprys. Argument „bo wszyscy mają” odpada. Kolejny argument „bo będę miał się z kim bawić” jest do przyjęcia tylko, jeśli chodzi o psa. ”Chcę mieć przyjaciela” jest najbardziej przekonujący. Teraz musimy porozmawiać o obowiązkach, jakie spadną na dziecko, uwzględniając oczywiście wiek i możliwości naszej pociechy. Uradowane dziecko obiecuje wszystko,życie czasem pokazuje, że z psem np. wychodzi babcia. To błąd. Wcale nie chodzi tutaj o psa, bo ten na spacer wyszedł, ale o błąd wychowawczy. Dziecko uświadamia sobie, że obietnice nic nie znaczą, nie wpoiliśmy więc poczucia obowiązku, na którym nam zależało. Moja koleżanka spotkała się z treningiem „na sucho.” Kupiono smycz i dzieci musiały wychodzić na spacer, no bo „pies” piszczy. Leje deszcz - trudno, fajny film w telewizji-„pies” tego nie rozumie, niedziela rano, chce się spać - cóż-„pies” właśnie taką porę sobie wybrał. Nie muszę pisać,że po tygodniu dzieci już psa nie chciały. Oczywiście „wyprowadzanie” smyczy to nie to samo, ale jakże często chęć posiadania zwierzątka to chwilowy kaprys?
Warto to wziąć pod uwagę. Każde zwierzę może zachorować, każde zestarzeje się i nie będzie już ślicznym puchatkiem z niespożytą energią. Ale i nasze dzieci dorosną. Doświadczenie uczy, że dzieci wychowywane w kontakcie ze zwierzęciem wyrastają na ludzi wrażliwych, otwartch, łatwo nawiązujących kontakty z innymi. Odpowiedzialność i systematyczność są również nie bez znaczenia. I nie jest w sumie ważne, czy zdecydujemy się na psa, czy kota bądź chomika. Efekt ten sam, wybór zależy wyłącznie od naszych upodobań i możliwości. Nawet jeśli uwielbiam mastify, nie są to psy o gabarytach odpowiednich do kawalerki, kot długowłosy może być kłopotliwy, jeśli podłogi pokryte są puszystymi dywanami. Pamiętajmy, że nie tylko wygląd ma znaczenie, ale głównie charakter. Odwiedźmy schronisko razem dzieckiem, pozwólmy mu zapoznać się z różnymi psiakami czy kotkami, a wtedy z pewnością zobaczymy, jaki kontakt będzie miało dziecko z ulubieńcem. Jeszcze taka mała uwaga, zwierzęta zabrane ze schroniska są zwykle wspaniałymi pupilami, tak jakby chciały odwdzięczyć się za poprawę ich losu. Czasem lepiej zdecydować się na dorosłego osobnika,którego charakter jest już określony, ale to temat na osobny artykuł... |