Krótka historia o tym że dziecko może żyć pod jednym dachem z kotem ;) PDF Drukuj Email
Redaktor: marinella   
23.04.2010.
Pogawędki kocio-dziecięce. Fot.: marinella

W naszym kraju dla większości osób, które nie maja i nie znają kotów, ciąża/małe dziecko i koty to sprawy nie do pogodzenia. Panuje jeszcze masa mitów rodem z średniowiecza, które są głęboko zakorzenione w niektórych umysłach i aż trudno uwierzyć że w dzisiejszych czasach jeszcze funkcjonują.

Jednym z nich jest to, że zwierzaki a zwłaszcza koty powodują bezpłodność. Mnie jednak udało się zajść w ciążę pomimo czterech kotów stale rezydujących i kilkudziesięciu tymczasowych, które przewinęły się przez mój dom w czasie starania o dziecko ;)

Doradzam jednak dla swojego własnego spokoju i bezpieczeństwa dziecka zrobić wcześniej badania na toxoplazmozę. Ja przeszłam toxo przed zajściem w ciąże w związku z tym nie musiałam scedować na nikogo innego obowiązków kuwetowych.

Na początku ciąży padały pytania typu „co zrobisz z kotami jak się urodzi dziecko?” „nie boisz się ze je podrapią, zagryzą itp” Odpowiadałam zwięźle, odpowiednim tonem co zamierzam, więc pytania szybko się skończyły. Myślę, że to właśnie na tym etapie mniej asertywne i mało niezależne kobiety po raz pierwszy rozważają oddanie kotów i pod wpływem nacisków rodziny i innych życzliwych je oddają.

Kolejny mit z jakim może sie spotkać ciężarna, to to że koty źle wpływają na ciążę. Moje dziecię urodziło się zdrowe jak rydz, z 4 kilową wagą. Podobnych przykładów gdzie wśród wielu kotów zostało poczęte i donoszone bez powikłań dziecko znam wiele. Brak kotów (czy jakichkolwiek innych zwierząt ) nie gwarantuje niestety tego że dziecko urodzi się zdrowe. Jednak doradzających mi, bym nie dotykała, nie całowała kotów i generalnie uważała było kilkoro MrugniÄ�cie

Ciąża szybko jednak mija i według niektórych nawet jeśli ciężarnej uda się ją przetrwać wśród kotów w jednym zdrowym kawałku, horror zacznie się jak dziecko przyjdzie na świat. Zagrożeń czyha wiele ze strony kotów: kot może podrapać, przebiec po dziecku, udusić podczas snu, zarazić chorobami (nie dosłyszałam jakimi) oraz wygryźć podczas snu ruszającą się grdykę niemowlęcia.

Pozwolę sobie opisać jak to było w naszym przypadku. Dodam, że moje koty to koty po przejściach, średnio towarzyskie, potrafiące dziabnąć pazurem lub kłem jak im coś nie pasuje. Kiedy wróciłam z córką ze szpitala, o dziwo nie rzuciły się na nią z morderczymi zapędami ;) Zwyczajnie olały jej istnienie :). Kiedy zdarzały się chwile głośnego płaczu córki bywało, że ewakuowały się do cichszych pomieszczeń. Najczęściej jednak spały gdzieś w pobliżu mnie i córy. Po powrocie ze szpitala przez kilka dni nie zostawiałam ich samych razem, jednak z perspektywy czasu widzę że było to zupełnie bezzasadne.

Żywa poduszka? Fot.: marinella

Zanim urodziła się córka, rozłożyliśmy jej łóżeczko które oczywiście było bardzo interesujące dla futrzastych. Mąż pilnował żeby tam nie właziły, mi było to wtedy obojętne, ale doceniłam jego starania po urodzeniu córki. Szczerze mówiąc wolałam kłaść mojego niemowlaka do niezakłaczonego łóżka.

Może miałabym inne podejście gdyby moje koty chciały leżeć z córką, a nie na miękkich pachnących kocykach. W każdym bądź razie jedyne na co im nie pozwalaliśmy w związku z nowym domownikiem to spanie w niemowlęcym łóżku.

Dzień dobry kocie! Fot.: marinella 

Do momentu kiedy córka nie zaczęła raczkować koty wykazywały wobec niej raczej obojętność. Nie zdarzyło im się po niej przebiec, podrapać niechcąco ani nic z tych rzeczy którymi mnie straszono. 

Kiedy córka zaczęła być bardziej mobilna i zaczęła zauważać futrzaki, moja kotka zaczęła utrzymywać wobec niej bezpieczny dystans 2 metrów poza zasięg jej rąk, kocurek zaś ku mojemu zdziwieniu pozwalał się odrobinę maltretować. Sielanka trwała dość długo.

Kiedy moja córa dorosła do wieku ok dwóch lat jej zabawy stały się bardziej denerwujące dla kotów. W chwili obecnej córka ma 2,5 roku, kotki bardzo kocha ale muszę uważać na jej zapędy wobec kotów, bo bywa czasem brutalna. Kilka razy dostała pazurem kiedy kot stracił cierpliwość ale muszę powiedzieć że koty są dla niej bardzo wyrozumiałe.

 
 Wpatrzeni w dal. Fot.: marinella

Nie wyobrażam sobie ze mogłabym sie ich pozbyć tylko z powodu ze urodziło nam się dziecko. Moim zdaniem koty i dzieci świetnie ze sobą żyją tylko trzeba dać im trochę swobody w kontaktach oraz wkraczać wtedy kiedy należy. Dzięki temu mogę oglądać co dzień niesamowite sceny.

Natalia P, mama 2,5 letniej Gabrysi

A kuku! Fot.: marinella 

 

Opowieść, opublikowana za zgodą autorki, pochodzi ze stron fundacji Koci Pazur .

Tutaj znajdziecie więcej kocio-dziecięcych historii UĹ�miech

 

Powrót do góry

Zmieniony ( 23.04.2010. )
 
© 2007 Zwierzak w domu | © Template by goP.I.P. | valide xhtml | valide css | joomla.org
Webdesign auf Usedom and Joomla