Gdy rodzina się powiększa PDF Drukuj Email
Redaktor: Agnieszka Marciniak/Pupus   
12.05.2009.

MAŁY CZŁOWIEK Z PUNKTU WIDZENIA KOTA
Wszystkie mamy wiedzą jak dziecko wywraca świat do góry nogami ...moje kociaste przekonały się o tym na własnej skórze !!!
Na początku było cudnie - pańca przestała chodzić do pracy, całymi dniami odbywały się mizianki, "lelanki" i zabawy myszkami ...
To była niezła zmyłka: kiedy kotki czuły się jak w niebie - stało się!

 

Młoda mama. Fot.: Agnieszka Marciniak/Pupus 

Takich rzeczy nie robi się kotom ...
Szok, pańcia zniknęła ... Przez cztery dni był smutek, żal, strach co będzie dalej ...

Wreszcie wróciła !!! Ale nie sama, lecz z czymś małym, różowym i strasznie głośnym !!! Teraz miało się wszystko zmienić, a kociaki nie lubią takich zmian ...

Biednie, nieszczęśliwe koty chcąc nie chcąc musiały pomóc biednej pańci w wychowaniu małego człowieczka, a to nie łatwe zadanie dla czterech par kocich łapek ... Teraz koty całymi dniami i nocami muszą doglądać dziecka,  oczywiście kosztem mizianek i lelanek.

Taki to los zgotowała im wstrętna pańcia a mówiła że kocha i że są najważniejsze ...

 

Nie macie pojęcia jak ciężko być kocurem w takiej rodzinie. No i te codzienne obowiązki ...

 Wspólne spanie kota i malucha. Fot.: Agnieszka Marciniak/Pupus

 

Czas na zmianę pieluszki? ;) Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus

 

KOTY Z PUNKTU WIDZENIA MŁODEJ MAMY

Kiedy byłam w ciąży doświadczyłam ogromnej presji otoczenia. Zewsząd słyszałam "rady," aby pozbyć się kotów. Po porodzie pani położna o mały włos nie zeszła na zawał, gdy zobaczyła kota w pokoju mojego synka (A widziała tylko jednego: wstyd się przyznać ale nie wyprowadzałam jej z błędu. Po prostu nie miałam siły jej uświadamiać, tym bardziej że widać było że nie miałam szans...)
Czasami miałam wrażenie, że jestem uważana za wyrodną matkę, która stawia zwierzaki ponad własne dziecko!
Tymczasem po prostu traktuję zwierzęta jak członków rodziny i nie widziałam żadnych powodów, aby się ich pozbywać.

Nie rozumiem zupełnie skąd bierze się ten fałszywy wizerunek kota i zwierząt w ogóle w życiu dziecka. Poznałam jednak jak wielka jest jego siła i jak trudno jest z nim walczyć. Namawiam jednak wszystkie młode mamy do stanięcia w obronie swoich futrzastych podopiecznych.
Nasze zwierzęta nam ufają i nie można tego zaufania zawieść!

 Bolek jako jedyny pozwala Krzysiowi prawie na wszystko. Fot.: Agnieszka Marciniakl/ Pupus

Nagrodą będzie widok dziecka bawiącego się z psem lub kotem: widok wspaniały i niezastąpiony!

 

Bolek: kot o świętej cierpliwości ;) Fot.: Agnieszka Marciniak / Pupus

Oczywiście jak każda mama, miałam swoje rozterki i wątpliwości.
Faktem jest, że pierwszej nocy wcale nie spałam: czuwałam... słyszałam każdy ruch kotów i dziecka. Jednak nigdy nie obawiałam się z ich strony ataku agresji czy zazdrości.

 Każdy nowy przedmiot kot musi

Czyje to łóżeczko? Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus

Koty są po prostu bardzo ciekawskie. Trzeba dać im wszystko spokojnie obwąchać, potem szybko tracą zainteresowanie. Większą furorę wśród futrzastego towarzystwa robiły sprzęty niż samo dziecko. Łóżeczko i wózek były oblegane: myślałam nawet o wprowadzeniu dyżurów, aby nikt nie był poszkodowany MrugniÄ�cie

Koty źle zniosły rozłąkę ze mną, po powrocie ze szpitala nie odstępowały mnie na krok. (Męża nie ma cały dzień w domu, więc były nauczone że opieką i zabawą ja się zajmowałam)

 

Nie ma to, jak wyciągnąć się wygodnie i zapaść w głęboki sen! Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus 

Obecnie wydają się być bardzo zadowolone: wprawdzie pieszczot jest mniej niż gdy byłam w ciąży (mały jest bardzo absorbujący), ale więcej niż gdy chodziłam do pracy, więc nie mają prawa narzekać. A poza tym zawsze znajdzie się chwilka na małe głaskanko lub pogadankę.
Zaś mój synek wypracował z kotami własną płaszczyznę porozumienia.

Twardych niedowiarków odsyłałam na stronę, która dla mnie była pociechą i inspiracją w wielu trudnych momentach:

http://kocia_stronka.republika.pl/kot_i_dziecko.html


Koty przypilnują maluszka... jeśli akurat nie zasną ;) Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus


PUNKT WIDZENIA NEUROTYCZNEJ PSINY

Niestety, nie wszystko odbyło się bezstresowo.

Sara, suczka wzięta z poznańskiego schroniska, jest wspaniałą towarzyszką. Uwielbia koty i bieganie za rowerem: jest w tym sporcie niezmordowana! Niestety, bardzo boi się dzieci, zwłaszcza małych i broni mnie przed nimi.

Gdy oboje pracowaliśmy i nie było nas bardzo długo w domu, Sara miała opiekunkę, która wyprowadzała ją na spacery podczas naszej nieobecności. Kiedy opiekunka dorosła, Sara zaczęła spędzać czas naszej nieobecności w kojcu. Popołudnia, noce i weekendy była z nami.

Zawsze przejawiała lęk przed dziećmi i zawsze był kłopot gdy odwiedzali nas znajomi czy rodzina z małymi dziećmi. W połowie ciąży zaczęliśmy więc przygotowywać Sarę, że już na stałe będzie w kojcu: było dla nas ważne, aby zmiana nie odbyła się z dnia na dzień i nie była dla psiny szokiem. Także pod względem fizycznym: Krzyś miał przyjść na świat na początku grudnia - chciałam więc, aby organizm Sary przestawił się na inne warunki klimatyczne...

 Sara. Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus

To była trudna decyzja ale miałam świadomość że nie dam rady przełamać w niej lęku przed małymi dziećmi... Sara w sumie tylko mnie w pełni akceptuje i tylko ja mogę jej dać tabletkę, czy obciąć pazury. Dalego bałam się jej reakcji na dziecko w domu.
Sara zamieszkała w kojcu na działce. Mieszkamy na wsi, ale w bloku, mamy też działkę, a na niej dawny chlewik, który został w całości przerobiony na "mieszkanie" dla Sary z małym wybiegiem. Sara jest też wypuszczana dwa razy dziennie na "przebieżkę."

Bardzo źle zniosłam rozstanie z Sarą jako domownikiem, pocieszam się jednak, że jest jej tam dobrze i wynagradzam jej to jak tylko mogę codzienną porcją uwagi, pieszczot i ruchu.

Codziennie chodzimy do niej z Krzysiem. Sara bardzo się cieszy na mój widok, ale Krzysia udaje że nie widzi i omija szerokim łukiem ... Mam nadzieję że kiedyś to się zmieni...

Ostatnio nawet dała Krzysiowi "buzi" i pozwoliła się pogłaskać !!! (No dobra, przyznam się, przekupiliśmy ją ciastkami, no ale liczy się efekt! Chcę aby Krzysia zaczęła kojarzyć z czymś miłym i pozytywnym).

 

WSPÓLNY PUNKT WIDZENIA

Wszystkie nasze koty. Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus 

Trochę za mały ten koszyk. Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus 

Czasami bywa wesoło, czasami są zmartwienia i smutki (koty często chorują, a na wsi o dobrego, łatwo dostępnego weterynarza nie jest łatwo). Czasami zapanowuje zupełne szaleństwo: kotów nie da się wytresować, a już tym bardziej Krzysia (pewnie niedługo wystąpię w kolejnym odcinku Superniani MrugniÄ�cie).

 

Ale jednego jestem pewna: podejścia do zwierząt, szacunku i opieki nad nimi (tak jak innych rzeczy) dziecko uczy się obserwują swoje najbliższe otoczenie... to jest naturalne i wychodzi samo.

 

Ciężarówka w sam raz dla kotka. Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus

 

EPILOG

Jak mogłam nie wierzyć w cud ?! Pamiętam ten straszny dzień w schronisku kiedy szukałam dla siebie psa...
Wystarczył rok bezpieczeństwa, stabilizacji, cierpliwości no i przede wszystkim miłości by z przerażonego kłębka futra zrobić wspaniałego przyjaciela i członka rodziny.
Tak samo teraz, po półtora roku chodzenia do Sary z Krzysiem i uczenia jej, że dziecko w sumie nie jest takie złe, że jest tak samo kochana i ważna, Sara przełamała swój strach przed dziećmi...

 Nie jest może ich wielbicielką MrugniÄ�cie i nie pozwala (jeszcze nie UĹ�miech) na żadne pieszczoty, ale nastąpił wyraźny przełom. Gdy Krzysio zaczął chodzić sam to udawała, że go nie widzi i odwracała wzrok... 

Teraz już go obwąchuje, chętnie siada blisko niego ( a nóż trafi się jakieś ciasteczko Wink) i towarzyszy mu na każdym kroku - oczywiście jeszcze z pewnym dystansem...

 Nos pomaga przełamać bariery! Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus


Ale teraz już wierzę! Wierzę że kiedyś Krzysiek będzie zabierał Sarę na spacery i będzie to wielka przyjaźń, przyjaźń między dzieckiem i jego psem. Wystarczy tylko czasu, cierpliwości i miłości, a znów zdarzy się cud!

Krzyś i Sara. Fot.: Agnieszka Marciniak/ Pupus 

Powrót do góry

 

Zmieniony ( 16.10.2009. )
 
© 2007 Zwierzak w domu | © Template by goP.I.P. | valide xhtml | valide css | joomla.org
Webdesign auf Usedom and Joomla